Wystąpienie na obradach połączonej komisji infrastruktury i samorządu terytorialnego

Wczorajsze wystąpienie na obradach połączonej komisji infrastruktury i samorządu terytorialnego:

Wysoka komisjo!
Szanowne panie posłanki, szanowni posłowie.
Kilka słów o sobie, ponieważ nie wszyscy członkowie komisji mnie znają. Od urodzenia jestem mieszkańcem Poznania, od 28 lat działkowcem i członkiem PZD. Mam 25-metrową altanę, nie związaną z gruntem, bez szamba i kominka. Przed czterema laty wystąpiliśmy o rejestrację stowarzyszenia, na skutek bezsilności wobec poza prawnych działań PZD. Jesteśmy zarejestrowani w KRS-ie.
Szanowni Państwo! W niedzielę w Poznaniu była słoneczna pogoda, więc pojechałem na działki przeprowadzić małe rozeznanie w sprawie uwłaszczenia. Najstarszy na moim ogrodzie działkowiec (były członek AK) powiedział, że zapłaci każdą cenę byle wyjść ze struktur PZD. To samo potwierdziła działkowiczka 50+. Powiedziała, że rozmawiała już z notariuszem i będzie ją to kosztowało 150 złotych. Rozmawiam wreszcie z młodym małżeństwem. I ten młody człowiek zadał mi pytanie: Dlaczego parlament polski przez 30 lat nie może uchwalić porządnego prawa dotyczącego ogrodów działkowych. W sumie bardzo prostego, polegającego na przekazaniu ogrodów gminom.
Mamy dziś projekt przefarbowujący związek w stowarzyszenie. Działkowcy z automatu staną się członkami stowarzyszenia, co jest jakimś pomyleniem pojęć. Bo do stowarzyszenia się można zapisać, a nie zostać wpisanym.
W wyniku dodatkowo wprowadzonych poprawek przez PZD do projektu sytuacja działkowców pogorszy się jeszcze bardziej niż jest obecnie. Stworzono pozory samodzielności ogrodów, które według aktualnego stanu prac absolutnie nie mają żadnych szans na utworzenie samorządnych stowarzyszeń ogrodowych.
Szanowni Państwo!
21 października poinformowałem premiera Rzeczpospolitej Polskiej o sytuacji w jakiej znajdują się polscy działkowcy. Nasi działkowcy tkwią bowiem w epoce feudalizmu. Przedstawię państwu szokujące wydarzenia tylko z kilku ostatnich tygodni. Na zebraniach w okręgach mówi się wyraźnie: nie zakładajcie stowarzyszeń, nie słuchajcie wrogiej propagandy. Tam gdzie działkowcy wykazują aktywność na rzecz usamodzielnienia się, PZD natychmiast powołuje zarządy komisaryczne, zrywane są komunikaty i ogłoszenia. Doszło do tego, że stowarzyszenie w Pyrzycach musiało przenieść tablicę ogłoszeniową do pobliskiego sklepu spożywczego. Na oficjalnej stronie PZD nazywani jesteśmy „wrogimi stowarzyszeniami”. Poinformowano mnie w piątek, że jeden z zarządów ROD w woj. lubuskim wystąpił do prokuratury z żądaniem usunięcia witryny internetowej stowarzyszenia. W sobotę stowarzyszenie Forsycja poinformowała w internecie, że PZD odmówiło wydania kluczy do świetlicy na sylwestrową zabawę. Świetlica jest własnością działkowców. Działkowcy za karę za założenie stowarzyszenia nie będą mieli Sylwestra. I to jest druga twarz PZD, dziś pokazującego skrzywdzoną minę. W poniedziałek otrzymałem interwencyjnego maila z dużego miasta. Mają działki powyżej 500 m.kw. i boją się, że zostaną podzielone, bo zapis w ustawie jest jednoznaczny – do 500 m.kw. Ten mail kończy się słowami: Już nie mogę doczekać się zebrania założycielskiego nowego stowarzyszenia w moim ogrodzie, aby móc odłączyć się od Związku.
Kto odważy się składać deklarację wypisania się ze związku w obecności komisarza straszącego odebraniem działki przez gminę lub wysokim podatkiem. Już w tej chwili PZD chwali się, że przez 18 miesięcy będą obowiązywały stare przepisy. Rzekomo oprócz tych zakwestionowanych przez Trybunał. Blef. Profesor Rzepliński podczas orzekania rozstrzygnięcia w Trybunale Konstytucyjnym powiedział: Związek wykorzystuje nikłą wiedzę prawno-ekonomiczną swoich członków i manipuluje nimi. Przykład takiej manipulacji padł w Poznaniu w sobotę na zebraniu. Padły jasne deklaracje. Cytuję: Partia rządząca chce rozmontować ogrodnictwo działkowe, uwłaszczenie jest sprzeczne z ideą ogrodnictwa, będzie jedno stowarzyszenie ogrodowe PZD. Oczywiście ani słowa o tym, że działkowiec nie będzie musiał być członkiem PZD. To nie w interesie tych panów.
W projekcie ustawy PZD ma zagwarantowane 18 miesięcy działania. Przez 18 miesięcy ma trwać konsultacja nad statutem. Blef, nie będzie żadnej konsultacji. Kilka spotkań w okręgu. Znacie Państwo regulamin PZD: Działkowiec ma prawo do 3-minutowej wypowiedzi, goście mają czas nieograniczony. No comments. I bez nagrywania, fotografowania, filmowania. Tak wygląda demokracja wewnątrzzwiązkowa.
Co dalej. Na 2 dni przed terminem PZD złoży wniosek o rejestrację do sądu. Ponieważ gdzieś zabraknie przecinka, sąd po 3 miesiącach cofnie statut do poprawki. Upłyną dwa tygodnie i złożą wniosek o rejestrację ponownie. I znów zabraknie tym razem kropki, wniosek zostanie odesłany (a KRS tak postępuje) i znów termin rejestracji się przesunie. Znamy to z autopsji przy rejestrowaniu stowarzyszenia Zielona Dolina. Spokojnie dotrwają do wyborów 2015. Dowód: Już rozpoczęto rozpowszechnianie na ogrodach broszury „Prawo w PZD” zawierającej stare przepisy. Bo nic w najbliższych latach nie zamierzają zmieniać.
Kolejny kwiatek z ustawy. Ogród po ewentualnym odejściu z pzd musi się z nim rozliczyć z wszystkiego ale TO NIE DZIAŁA W DRUGĄ STRONĘ, a przecież całe pzd jest z naszych składek,
Tymczasem sytuacja polskich działkowców pogarsza się z dnia na dzień. Dwa tygodnie temu Gazeta Wrocławska podała że we Wrocławiu ogród istniał przez 7 lat na prywatnym terenie i organizacja pobierała od działkowców opłaty. Kiedy właściciel zażądał odszkodowania za bezumowne korzystanie z gruntu, PZD przerzuciło odpowiedzialność na Bogu ducha winnych działkowców. Mimo iż wiedziano, że działają nielegalnie. To jest sprawa dla prokuratora. Prezes okręgu mówi w prasie, że, Cytuję „doradzono nam, że to będzie zasiedzenie. Kto Wam to doradził, mecenas Piech i mecenas Terlecki? Za błędy PZD mają zapłacić działkowcy. Pobieraliście składki, a nie chcecie ponosi odpowiedzialności. Bo to nie są składki, a haracz. A kto pobiera haracz. Mafia. Kilka tygodni temu komornik zajął konta związkowe. Bo PZD przegrało z właścicielem gruntu w Poznaniu. Znów zapłacono pieniędzmi działkowców. Bo PZD nie szanuje działkowców. Nie ma pieniędzy na infrastrukturę ogrodową, bo trzeba pokryć przegrane procesy, komorników itd. Ta obrośnięta na niebywałą skalę nepotyzmem organizacja jest pasożytem na działkowcach.
Mają powstawać stowarzyszenia, a PZD ma pozostać z pieniędzmi działkowców, fundacją, zakupionymi działkami budowlanymi. Dziś po cichu mówi się, nie wnoście opłat na konto ogrodowe, przynoście gotówkę do wskazanej osoby. Co to są za zwyczaje? Gdzie my żyjemy? A potem te kwity przepisuje się, fałszuje. Dysponuję takimi dowodami. Jak długo państwo polskie zamierza tolerować tę sytuację.
A jaki wpływ mają działkowcy na rozbudowaną strukturę organizacyjną PZD, którą muszą utrzymywać. Żadnego. Mamy dziś w PZD 26 zarządów okręgowych, czyli więcej niż województw. W tych okręgach nic się nie dzieje. Spróbujcie zaproponować coś w okręgu, a usłyszycie = tak jest dobrze, nic nie zmieniać.
Mamy konkretne oczekiwania odnośnie usamodzielnienia ogrodów. Chodzi o to żeby ogród jako samodzielny organizm w formie organizacji samorządowej (stowarzyszenia) sam mógł podejmować różne inicjatywy, uczestniczyć w programach oraz akcjach jakich jest wiele wokół. Można by wówczas pozyskiwać środki z innych źródeł, samodzielnie podejmować wiele decyzji, ustalać swój regulamin, brać udział w różnych projektach społecznych, itp. Tymczasem zakłada się, że ogrody będą wciąż na smyczy Rady Krajowej i jakakolwiek inicjatywa musi być zatwierdzona przez centralę, bo w okręgu nawet nie ma z kim rozmawiać. Ogrody nadal pozostaną pozbawione osobowości prawnej, zarządzane przez ludzi o socjalistycznej mentalności.
Dlaczego polscy działkowcy nie mogą korzystać z opcji organizacji pożytku publicznego, występować o granty z ekologii, dotacje. Niemieccy działkowcy mogą posiadać własne stowarzyszenia i łączyć się w ramach terytorialnych gmin czy powiatów, a polscy nie. Na tle mapy Europy polscy działkowcy mają być nadal działkowcami drugiej kategorii. Bo polscy działkowcy muszą podlegać warszawskiej centrali i 26 okręgom.
Jeśli chodzi o wsparcie finansowe w projekcie ogólnokrajowym może to zrobić tylko Krajowa Rada. Pytaliśmy w różnych instytucjach. Odpowiedź zawsze jedna: Dla ROD, dla PZD – zapomnij Pan. Powiedziano, że skoro to musi iść przez Warszawę, to odpada. Bo ogród nie ma osobowości prawnej.
Szanowni Państwo!
Jakie widzimy rozwiązanie? Droga do naprawy tego obszaru leży w całkowitej rozbiórce istniejącego systemu, przekazaniu terenów do gmin i uporządkowaniu wszystkiego: powierzchni działek. W Sejmie leży gotowy projekt ustawy o rod, prawie idealny. To druk numer 1240.
Szanowni państwo!
Ogólnopolskie Towarzystwo Ogrodów Działkowych po zasięgnięciu opinii konstytucjonalisty oświadcza, że jeśli ustawa w obecnym brzmieniu zostanie uchwalona działkowcy polscy sami zmuszeni będą podjąć działania w kierunku skierowania jej do Trybunału Konstytucyjnego. Dziękuję za uwagę.